Thursday, July 13, 2017

Tam gdzie chronią sią dobre myśli

Czy jest takie miejsce w Polsce, na świecie, gdziekolwiek? Owszem jest!
Jedno jedyne, kultowe, niezwykłe.

Jamna to spiek wielu różnych historii; tej o twardym życiu Pogórzan, tej o wielkiej, krwawej partyzanckiej bitwie i stratach pomszczonych przez Niemców, na niewinnych kobietach i dzieciach, to także historia Republiki Dominikana i Domu św Jacka, ale też historia bacówki i człowieka który uczynił z niej miejsce kultowe, to jego historia jako twórcy miejsca jeszcze bardziej niezwykłego - Schroniska Dobrych Myśli i Chatki Włóczykija. 

I żeby było jasne... nie zamierzam o tym pisać!!!  Przyjedzcie, (lepiej przyjdźcie, lub przypedałujcie)... po prostu bądźcie tutaj i sami wypytajcie! 

Jedziemy na Jamną - bez żadnych wielkich planów wędrówkowych. Marzenka ma prace od 16, trzeba machnąć jakiś obiad, ja muszę się chwile przekimać bo jestem między nocami - ale jedziemy, żeby nie marnować życia w mieście.

Załamanie pogody, wita nas już przed Tuchowem, potem na moment się rozjaśnia, w sam raz tyle żebyśmy zdążyli, zwiedzić w Gromniku ścieżki przy kościele - będzie osobny wpis - znów zaczyna lać gdy jesteśmy w Paleśnicy - pomysł zejścia z Jamnej do Bukowca, pada na pysk. Zagrzebiemy się w błocku, a nie o to chodzi. Zatem jedziemy do Bukowca - szczerze mówiąc bałem się że trakt będzie nieprzejezdny... ale się udało! Głupi mają szczęście, albo inaczej ... Bóg kocha szaleńców.

W Bukowcu znów przestaje padać - w sam raz na tyle by zobaczyć kościół i Diable Skały - do auta wracamy już pod ostrzałem deszczu, ale chroni nas geste poszycie lasu - praktycznie nie mokniemy, za to cały czas grzmi i Aura (która rzecz jasna jest z nami) dostaje szału - na sekundę nie można jej zostawić samej.

Na Jamną śmigam kolejnym traktem który w/g moich pieszych rozeznań może być nieprzejezdny - ale jest i wkrótce docieramy na szczyt Góry a potem do Schroniska Dobrych Myśli.
BUKOWIEC

 Kościół Niepokalanego Serca NMP w Bukowcu

 Swojej strony WWW zdaje się nie ma, jest tylko wizytówka na stronach diecezji
 
 Wnętrze - mój aparat niestety nie jest w stanie zrobić nic lepszego...
Wcześniej była to cerkiew - przeniesiona tu pop Akcji Wisła - gdy komuna zastosowała przymusowe przesiedlenia Rusaków, jako sposób na zniszczenie pewnej odrębności kulturowej i etnicznej tych ludzi. 

 Marzenka z Widokami...


Oraz my - tyle że Aura zerwała się ze smyczy po kolejnym grzmocie i pilnuje naszych osób, tak jak byśmy mieli patent na gromoodporność ;-)






A potem szybkim marszykiem na Diable skały - nim się rozpada. 



 Zawsze robią na mnie wrażenie - chciałem Miłosza zabrać na górę - ale już brakło czasu.

 JAMNA
 Jak juz pisałem wyżej - dojazd nawet nie tyle droga co traktem leśnym... burza, deszcz, mgła... adrenalina podskoczyła mi jak przy skoku na banji... bez banji ;-) 

 Szczęśliwie dotarliśmy jenak na Jamną - po drodze mijając Dom Św Jacka 
i kilka przepieknych kapliczek. 

 I była okazja przymierzyć solidne wedrownicze buty ;-) 


 Oczywiście musiała wejść za nami...

 Klimatyczne, choć jeszcze młode wnętrza. 

 Widzieliście kiedyś takie kawały szarlotki?
Zareczam wam ze sa arcypyszne! A się znam bom łasuch! 




 No tak znów grzmi, a oni sobie robią zdjęcia... jakie głupie te człowieki! 

 I jeszcze naleśniki dla Miłosza


 Chatka Włóczykija 



 Krótka lekcja etnografii - co, po co, do czego... 

 Rodzinnie
I klimatycznie. 


Ale potem trzeba jechać. Drogi mokre, co chwile rwie się gwałtowny deszcz - tu na górze co prawda spokój, burza przeszła bokiem i dołem, ale nie mamy wyjścia, prędzej czy później znajdziemy się w jej zasięgu bo idzie na Tarnów.  


Do następnego razu i Wam i... Jamnej!
    
 W sumie to żąłuję jednego, że nie zrobiłem zapisu trasy na Traseo - mógł by przydać się innym.


13 comments:

Dendro-Podróże said...

Dzięki dokładnym opisom zdarzeń pogodowych, oczami wyobraźni widzę Waszą wyprawę :) Co za energia w Was, i ciekawość połączona z kontemplacją świata... Dlatego wciąż, albo raczej nieustannie młodzi. Jak ja Was rozumiem! Ależ rozumiem takich ludzi, podziwiam i chwalę! ;)
Piękna sprawa ta Wasza wycieczka.

Ania said...

Nie żałuj tego braku opisu trasy na czymś tam. Bądź dobrej myśli - może inni sobie poradzą.
Bardzo przyjemna trasa, zdjęcia też, ale czym by one były bez Aury! Ta psina to chyba specjalnie tresowana do zdjęć. Czekam na takie, kiedy całą sobą zasłoni wszystkich, co się tak skrupulatnie ustawili. ;)Kochane to psisko, takie rodzinne.

makroman said...

To psisko potrafi zepsuć mi większość makr a do obiektywu ustawia się głównie... ogonem. Zamieszczam te kadry które udaje jej się zepsuć najmniej ;)
A że rodzinna... święta prawda. Najbardziej cierpi gdy nie jesteśmy razem,ale np. komendę pilnuj Miłosza wykonuje świetnie. Cały czas za nim biegnie i naprowadza nas nas niego!

Mirosław Sadowski said...

"Chatka" fajna, tylko jak przyjdzie więcej chętnych na żurek, to robi się ciasno. Osobiście wolę Bacówkę. Wydaje mi się, że jednak tam częściej trafia "stara, turystyczna" wiara. A moim zdaniem po zmianie właścicielskiej Bacówka zyskała.

makroman said...

Mirosławie - bo to bardziej schronisko górskie niż hotel z restrauracją i placem zabaw dla dzieci. Faktycznie ciasnawo tam jak jest więcej ludzi, a pogoda nie pozwala zasiąść na tarasie. Ale trudno. Bacówka była miejscem kultowym, szkoda że tak się stało, ja po prostu przywiązuję się do ludzi nie do miejsc. A skoro znajomi ze szlaków poszli za Jackiem, to i ja.
Zresztą na Jamnej spokojnie mogą funkcjonować trzy takie obiekty i chętnych im nie zabraknie. Natomiast Bacówka w rękach osób dzierżawiących także "leśniczówkę" w Jastrzębiaj (a o ile się nie mylę tak jest) to dość niebezpieczna sytuacja, gdy np. będąc na szlaku nie mogę liczyć na schronienie bo wieczorami obsługa po prostu idzie do domu.

Wojciech Gotkiewicz said...

Znam takich, którzy mając w perspektywie obiad i pracę, nie wyszliby nawet do sklepu za rogiem, więc tym bardziej szacunek! PS. Przyznam uczciwie, że nigdy nie słyszałem o pop Akcji Wisła. Muszę poszperać w sieci, bo brzmi ciekawie, choć pewnie nie dla wszystkich.

Wojciech Gotkiewicz said...

A gdzie mój!?

makroman said...

Wojtku miało być "po" .... chochlik wrócił z urlopu.

stacho.lebiedzik said...

Kolejne ciekawe miejsca i to w grzmiącej otoczce. Brawa dla Was.

Kasia Kamil Skóra said...

Ciekaw jestem czy ten kościół w Bukowcu bardzo różni się od oryginału czyli jak wyglądał wcześniej gdy służył wiernym Kamiannej jako cerkiew... Schronisko bardzo malownicze no i żadnych turystów oprócz was nie widać na zdjęciach :)

makroman said...

Stachu - tak

Kasiu i Kamklu -na pewno kopuły zastąpiono daszkami łacińskimi, poza tym ikonostas -reszta chyba bez wjększycb zmian

Wojciech Gotkiewicz said...

No i dobrze. Ja jeszcze nie byłem!

makroman said...

Ja Wojtku także... dopiero w sierpniu i to na marne siedem dni - podobno wcześniejsze emerytury są po to by "zwolnic miejsca pracy dla młodych"... fajnie - starzy odchodzą na emeryturę a młodych nie ma kto na etat przyjmować - więc tacy jak ja "średniacy" zapier...ją na okrągło!
To niech i Chochlik się nie cieszy! ;-)))